Focus mode

Blizny, alkohol i tatuaże, to wszystko co mamy? Co tylko się liczy?

Mam blizny, mam tatuaże, alkohol już od dawna nie występuje w moim życiu… postanowiłem postawić wszystko na zdrowie, dobre samopoczucie i klarowność własnego umysłu. Szkoda życia na takie gówniane używki, które podkręcają dodatkowo stopień (i tak mocno zaawansowany) mizantropii. Bywam wystarczająco labilny bez używek… Stanąłem przed wyborem – albo walczę o siebie, dbam o zdrowie psychiczne i fizyczne, albo odpływam w stronę uzależnienia i totalnej zapaści emocjonalnej… Liczy się rodzina, liczą się przyjaciele, liczy się pasja, liczy się pracą, również nad sobą, liczy się rozwój.

Czy przewartościowane Twojego podejścia do życia wpływa na to, co teraz robicie muzycznie? Wiem, że większość z chłopaków jest teraz na podobnym poziomie rozwoju świadomości. Co nie oznacza oczywiście, że teksty same w sobie uległy dezaktualizacji… przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto jest na początku drogi, którą my mamy już za sobą…

Opisujemy i śpiewamy o tym co sami przeżyliśmy, lub czuliśmy, ewentualnie i doświadczeniach naszych najbliższych. Nie byłbym w stanie interpretować tekstów Pawła, nie identyfikując się z nimi. Faktem jest, że wiele przykrości, negatywnych emocji jest już za nami. Nasz poziom świadomości wskazuje na pewne przemiany, coraz mniej w naszych piosenkach przemocy, ulicy – w sensie bezpośrednim, coraz więcej wspomnień, rozżalenia wynikającego z otaczającej nas rzeczywistości. Teksty pozostają ponadczasowe, gdyż, nawet jeżeli my już nie identyfikujemy się z utworem np. Idą Chłopcy, to dla kogoś może to być opis jego sytuacji życiowej. Od ponad roku nie gramy piosenki Oi Młodzież, co nie oznacza że dla odbiorców przestaje ona być lustrzanym odbiciem ich emocji i życia. Świat nie jest już dla nas czarno biały, są wartości których się trzymamy, a niektóre kwestie poszły w zapomnienie, nasze życie to nie są mecze, uliczne bitwy i morze piwa, chociaż kiedyś tak było… Dbamy o higienę emocjonalną.

Jako oddana fanka (a nie wiem nawet czy nie psychofanka)- muszę zapytać, o to co intryguje pewnie wszystkich. Jaka jest geneza Twojej współpracy z The Analogs? W którym roku to się zaczęło? Czy znałeś chłopaków wcześniej? 

Pawełek zwany Pigułą, a tak naprawdę Motylkiem, jest ikoną naszej sceny, oczywiście doskonale wiedziałem kim jest, poznaliśmy się osobiście w okolicy 2005 roku, ponieważ duża większość sceny niezależnej z naszych okolic była zgromadzona w pomieszczeniach klubu Kontrasty. Tam też miał salę prób mój zespół Godsend, w zasadzie drzwi obok Analogs, także znałem chłopaków. W 2012 roku, po wakacjach odszedł z zespołu gitarzysta Kuba, i przez mojego przyjaciela Pawełek dostał do mnie namiar, zdzwoniliśmy się, obgadaliśmy dzień później sprawę oko w oko, następnie seria prób, i tak już zostałem, było jeszcze kilka przetasowań personalnych, ale wciąż trzymamy się razem. Paweł jest dla mnie ważną osobą, (zresztą literalnie  jak każda osoba grająca w Analogs) jest moim przyjacielem, troszkę pomógł mi dorosnąć, stopując moje różne głupoty i pokazując, że przemoc i chaos to nie jest dobre wyjście. Uczyłem sie na jego doświadczeniach. Na zawsze i on i Analogs zostaną w moim sercu, i na skórze he he

Teraz musisz rozwinąć… masz gdzieś logo Analogosów? Co to za historia?

Mam 2 interpretacje logówek Analogs, pierwsza, autorstwa Sebastiana Abramczuka (Dr Gonzo, Szczecin), to nazwa zespołu delikatnie wpasowana w szarfę które oplata butelkę z ukrytą w środku latarnią, druga interpretacja, która wybitnie mi się podoba to rip off logo zespołu Slayer z okresu Hell Awaits, Analogs slejerową czcionką wpasowane w pentagram z mieczami, świetna dziarka którą wbił pod skórę Mateusz Maniek Karpiński (Euforia Tattoo) z Krakowa. Czyli motywy portowe oraz diabelsko oldschoolwe. Obydwie siedzą wybornie, zero poprawek. Aha mam jeszcze kota Pusheena w kaszkiecie, w dresie, z nożykiem i zbitą butelką w łapce, na dresie oczywiście jest 13 – też troszkę wiąże się z Analogs hah

Ogólnie jesteś fanem dziar typowo oldskulowych, dość prostych w formie, mocno symbolicznych. Skąd zamiłowanie do klasyki? Masz jakieś projekty które wyłamują się z tej estetyki?

To prawdą, 70% moich dziar to stare old schoolowe wzory, często jest to Sailor Jerry, prawie wszystko na moich plecach i rękach wykonał wspomniany powyżej Sebastian Abramczuk, który świetnie interpretuje ten klasyczny format. Mam sporo tatuaży stricte czarnych tzw blacha, wykonanych przez Kube Górniaka (Deathwolf Tattoo), który jest również naszym merch guyem i świetnym rysownikiem. Kilka wzorów kolorowych wykonała dla mnie Aleksandra Tomaszewska z Craft Tattoo, jest to np logo zespołu Jad z pierwszej epki, oraz płonący kościół wkomponowany w kinky damę. Piekną matrioszkę from hell haha w trumnie wykonał dla mnie na udzie nasz friend z Ukrainy Swet (SwetTattoo). Oraz last but not least, młody tatuator Adi z 13 Tattoo, udo – baranek chrystusowy przebity mieczami.

Projekty bardziej na spontanie, czy skrzętnie dopracowywane i przemyślane? Jaka jest Twoja filozofia dotycząca roli tatuażu w życiu? Mam na myśli zarówno kształtowanie wizerunku jak i sam proces doboru tematu, miejsca, kompozycji, czy w końcu artysty…

Na początku, w 2007 roku, oczywiste było dla mnie że wzory będą przemyślane, oraz nie było innego wariantu niż Sebastian A. – Gonzo, studio które prowadził wtedy z Leszkiem Jasiną, to był absolutny top jakościowy, zresztą do dzisiaj prężnie działają, niestety już oddzielnie. Starałem się podchodzić do tego super serio serio serio, lecz w trakcie procesu przybywania nowych wzorów na moim ciele, troszkę zaczynałem luzować, np. pojawiła się spontanicznie mała świnka z aureolą symbolizująca, że zakończył się dla mnie proces spożywania mięsa. Nie był to super przemyślany zabieg, ale chyba takie małe szybkie wrzutki lub blast overy cieszą mnie najbardziej… Zależało mi zawsze aby wzory były związane w jakimś sensie z moim portowym pochodzeniem (urodziłem się i mieszkam w Szczecinie), lecz potrzebowałem też elementów związanych z moją rodziną, muzyką i bluźnierstwem. Niektóre oldschoolowe, portowe wzory są bezpośrednio powiązane z moimi najbliższymi, inne zaś wiążą się z moja mentalnością.

Blast overy to dalej dość rzadki i kontrowersyjny temat. Są przeciwieństwem artystycznego coverowania dziar, bo polegają na, nazwijmy to BEZKOMPROMISOWYM pokryciu jednego projektu drugim. Bez nawiązań kolorystycznych, najczęściej na grubym kontraście i grubym konturze… choć jeśli wziąć pod uwagę, to co nosisz na swojej skórze, można pomyśleć ze bezkompromisowość to jedna z Twoich mocnych cech… masz to szczęście, ze funkcjonujesz w środowisku muzycznym, którego dziary są niezaprzeczalną częścią. Nikt nie straszył Cię piekłem i anatemą z powodu ich bluźnierczych treści?

Well, myślę że gorszego piekła niż tego które tworzą ludzie nie ma , więc tutaj obaw nie mam. Moje blasty są narazie, ponieważ wiem że będzie ich więcej – leszczarskie, są to po prostu wkomponowane małe elementy w pokolorowany wcześniej obszar, ale jestem przekonany, że ten temat będę z wiekiem rozwijał. Uwielbiam swoje dziary, czasami mam jednak ochotę wystrzelać wszystkie i zacząć od nowa he he, myślę że często ludzie miewają taką potrzebę. W ogóle kultura związana z tattoo już od dawno wykracza ponad jakąś subkulturowość, underground i scenę niezależną, i ok, świat się zmienia, nie będę tego osądzał, Tatuaż stał się ozdobą, biżuterią – czy jest to fair enough? Myślę że jest, dopóki ludzie mają świadomość co prezentują na swoim ciele i jakie wartości to przedstawia. Jeszcze 20 lat temu wyglądało to całkowicie inaczej, dzisiaj jest całkowita dezynwoltura, każdy coś na sobie nosi… Anatema? Poproszę!

Myślę, że wszyscy włożyliśmy kawał ciężkiej pracy w to aby ludzie wytatuowani nie byli marginalizowani i kojarzeni z grupami przestępczymi XD Tatuaż jako biżuteria? Czemu nie! Branża przechodzi moim zdaniem rewolucje, choć niektórzy mówią o sukcesywnej ewolucji… spójrz chociaż na imprezy spod szyldu Tattoo Konwent- w skali roku mówimy o dziesiątkach tysięcy uczestników! To jest wspaniałe! Zdarzyło Ci się uczestniczyć w Konwentach i z The Analogs i Projektem Pudło. Jak oceniasz panującą tam atmosferę? Odnajdujesz się na tych imprezkach?

To prawda, nie chcę absolutnie dziadersować i marudzić, że czegoś teraz jest za dużo, czy coś wygląda inaczej – nie, bardzo dobrze że się zmienia, tak jak mówisz, ewoluuje, przeradza się w naszą codzienność, i dobrze. Konwenty wyglądają teraz całkiem inaczej, nie są to niszowe imprezy, jest świetna organizacja, promocja, uczestnicy, goście i obserwatorzy są jednym komponentem, panuje piknikowa atmosfera ale wszystko jest perfekcyjnie dopięte. Bardzo szanuję pracę ludzi, którzy opiekują się tymi projektami, nie poddali się kryzysowi pandemicznemu, promują sztukę oraz alternatywnych artystów. Ze strony praktyczno pracowniczej – granie na tych imprezach sprawia mi wielką radość, gdyż doceniam profesjonalizm ludzi, którzy z nami działają, opiekują się sceną oraz dbają o jakość ,,soniczną” … Na konwentach poznałem wielu wspaniałych ludzi, oglądałem prace wielkich artystów oraz świetnie bawiłem się słuchając muzyki, czekam na więcej!

Konwentów na pewno będzie więcej: jeszcze w tym roku czeka Gdańsk, Wrocław, Katowice- zapraszamy na wszystkie! Prywatnie albo zawodowo! Może wpadnie Ci tam w oko jakiś dobry, oldskulowy projekt. Czy masz jakieś konkretne plany tatuażowe? Czy zobaczysz co czas przyniesie?

Na sto procent odwiedzimy konwentową karuzelę w niedalekiej przyszłości! Z uwagą śledzę poczynania młodych artystów, ponieważ są przyszłością tej branży i kreują nową jakość! Od 17 września zaczynam kolejne sesje, także jestem kolejny dowodem że dziaranie się to never ending story. Buziaki!

autorami zdjęć z koncertów są: Grzegorz Buśko i Wiktor Jaśkowski

studia i artyści o których mowa w wywiadzie:

Sebastian Abramczuk z Dr Gonzo Tattoo @dr_gonzo_tattoo

Adi @adi13tattoo z 13 Tattoo Studio @13tattoopl

Kuba Górniak z Death Wolf Tattoo @deathwolftattoo

Mateusz Karpiński @mateuszkarpinskitattoo ze studia EUFORIA tattoo& piercing @euforia_tattoo_official

Svitozar „Swet” Khokhlov ze Swettattoo @swettattoo

Aleksandra Tomaszewska @olatattooart z Craft Tattoo @craft_tattoo